Rodzic nie musi być wrogiem trenera, czyli jak poskromić „potwora”.

Rodzic nie musi być wrogiem trenera, czyli jak poskromić „potwora”.

Nie taki rodzic straszny…

Wielu trenerów uważa, że największym utrudnieniem w ich pracy bywają rodzice zawodników. Unikają więc rozmów z nimi, nie dają jasnych odpowiedzi, robią poważne i niedostępne miny, żeby –  w ich przekonaniu – rodzice „nie weszli im na głowę”. Wyznaczają granice, coraz bardziej oddalając się od tych, którzy przecież są opiekunami ich zawodników i największym źródłem informacji o nich.

Nie można zapominać również o tym, że Ci potworni i roszczeniowi dorośli, są także czułymi i kochającymi rodzicami, no i, bądź co bądź, zwykle jedynymi sponsorami. Mają więc prawo poznać Trenera swoich dzieci i jego koncepcje szkoleniowe. Wręcz, powinni interesować się tym, w jaki sposób ich pociechy spędzają czas, czy dobrze są nadzorowane i czy treningi sprawiają im satysfakcje.

Należy uświadomić sobie fakt, że nie da się oddzielić roli rodzica dziecka, od roli rodzica sportowca. Trening sportowy, nie jest obojętny dla reszty życia rodziny, tak jak i jej funkcjonowanie, nie jest obojętne dla trenowania zawodnika. Prawdą jest, że rodzic i trener – zwłaszcza, gdy mowa o sporcie wyczynowym – wychowują dziecko wspólnie. Dlatego dobrze, gdy te dwie najważniejsze dla młodego zawodnika osoby, respektując wzajemnie swoje role i oczekiwania, współpracują, rozumieją się i przyświeca im ten sam cel. Tym samym, dają mu poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa.

Kontakt to podstawa

Co zatem zrobić, żeby nie bać się tych bacznych obserwatorów? Jak spowodować, by zaufali trenerom i by zechcieli pełnić wyłącznie rolę rodzica a nie coacha, stratega czy znawcy techniki?

W idealnej sytuacji, trener, już na samym początku współpracy, jasno określa swoje kompetencje. Ustala, tak zwane „zasady gry”. Zapoznaje rodziców ze swoim programem treningowym. Wyjaśnia, jak proces ćwiczeń będzie się zmieniał, wraz z rozwojem fizycznym i psychospołecznym ich dziecka oraz na czym będzie się szczególnie skupiał na kolejnych etapach. Prezentuje również swoje oczekiwania oraz koncepcje współpracy. Takie jasne przedstawienie planu treningowego i wizji, pozwala rodzicom zrozumieć co się będzie działo i czego się spodziewać. Z kolei, cykliczne spotkania, na których coach na bieżąco wyjaśnia niejasności, odpowiada na pytania, itp. utwierdzają rodziców w przekonaniu, że podjęli współpracę z  profesjonalistą. Nawet jeśli nie ze wszystkim się zgadzają, ufają mu.

Każdy ma swoje miejsce w drużynie

Dobrym sposobem na „okiełznanie“ rodzica, jest też zaproszenie go do  współpracy w trójkącie trener-zawodnik-rodzic. Otwarta i uważna rozmowa jest niezastąpionym źródłem wskazówek dla każdego członka tej relacji. Pozwala, na przykład dowiedzieć się, jakie są oczekiwania opiekunów i czyje potrzeby podczas treningu będą zaspakajane. Czy grając w piłkę, dziecko realizuje swoje marzenie czy być może, są to aspiracje rodzica. To bardzo ważna diagnoza!

Rodzic, podczas takiej rozmowy, powinien poczuć się ważny i potrzebny, przecież gra bardzo ważną rolę w życiu swoich dzieci. To on buduje ich umiejętności życiowe, uczy ich wartości, dzięki którym będą potrafiły radzić sobie w różnych sytuacjach, także na boisku podczas meczu lub na zawodach. To on odpowiada za ukształtowanie mądrego, dobrego i mocnego człowieka a więc i doskonałego zawodnika. Dzięki stałym kontaktom z rodzicami trener zdobywa informacje, które bywają niedostępne w sytuacji treningu. Poznając rodziców, dowiaduje się więcej o sportowcu, z którym pracuje. Widzi, w jakim domu się wychowuje i jakie sposoby komunikacji tam poznał. Jakie ma wzorce, czy jego rodzice są aktywni czy też sport „uprawiają” wyłącznie, za pośrednictwem „neuronów lustrzanych“, oglądając rozgrywki podczas transmisji telewizyjnej.

Rodzic odnajdujący dla siebie miejsce procesie treningowym, czuje się potrzebny. A może być bardzo przydatny, np. pomóc wydrukować klubowe koszulki, załatwić tańszy transport albo lepszy nocleg. Może zwerbować pozostałych rodziców, do stworzenia najaktywniejszej grupy kibiców w klubie. Rodzic zaangażowany i zainteresowany, będzie najlepszym wsparciem dla swojego dziecka jako zawodnika, ale też, pomocą dla trenera i całej drużyny.

Każdy element wspomnianego „trójkąta” jest tak samo ważny i niezastąpiony. Wszystkich łączy wspólny cel jakim jest sukces zawodników (dowolnie rozumiany). Dobry podział ról i współpraca są tym  co ułatwi jego realizację. Niech więc, dzięki współpracy opartej na dobrym zrozumieniu i poszanowaniu każdej ze stron, rodzic będzie traktowany jako sprzymierzeniec a nie „wróg” trenera.

Autorzy: Natalia Aduszkiewicz, Kalina Kamińska, Agnieszka Warzocha, Mariusz Paszkowski

Artykuł pochodzi z magazynu „Psychologia Sportu” nr 5/15 i został napisany na podstawie warsztatów „Rola rodzica w sporcie” przeprowadzonych przez Mariusza Paszkowskiego na II Kongresie Psychologii Sportu.