5 prostych metod walki z porażką

Nikt jej nie planuje, a czasem się z nią spotyka. Im bardziej staramy się jej uniknąć, tym bardziej zwiększamy szanse na jej pojawienie się.

To uczucie smutku lub złości, które nastąpiło właśnie po przegranym spotkaniu, napełniając moją głowę tysiącem myśli i pytań, powodowało we mnie chęć powiedzenia, że to, co się stało, nie powinno się wydarzyć, a było to totalną porażką…

Osobiście staram się unikać słowa „porażka”, gdyż zawiera ono negatywną, emocjonalną ocenę, która na ogół tylko utrudnia wyjście z trudnej sytuacji w jakiej znalazł się sportowiec. Jak wiemy emocje nie pomagają̨ w obiektywnej analizie startu w zawodach czy meczu. Do takiej analizy warto podchodzić z „chłodną głową”. Zamiast o „porażce”, wolę mówić o „przegranej”, co jest raczej sumą wielu czynników, nie zawsze pozostających pod kontrolą zawodnika.

Warto, abyś traktował przegrane lub nieudane mecze/zawody, jako element Twojego doświadczenia, a nie jako sytuacje bez wyjścia, czy karę za słabszy występ. Skoro nie zmienisz sytuacji, spróbuj zmienić sposób myślenia o niej. Takie podejście pozwala na dość szybkie dojście do siebie po przegranej i wyciągnięcie konstruktywnych wniosków, a także zmniejsza możliwość wystąpienia paraliżującej obawy przed kolejnym występem.

Co zatem można zrobić i czego unikać, by choć trochę pomóc sobie z przegraną?

  • Staraj się analizować start, kiedy emocje opadną.
  • Analizuj zarówno dobre występy, jak i te, z których byłeś mniej zadowolony.
  • Unikaj skrajnych sądów i ocen (nadmierne uogólnienie): „wszystko było źle”, „nic mi nie wychodziło”, bo obiektywnie trudno znaleźć występ, w którym wszystko byłoby dobrze.
  • Pamiętaj, że nie zawsze metoda jak najszybszego zapomnienia nieudanego meczu/startu jest konstruktywna.
  • Rozgranicz elementy występu na te, na które miałeś wpływ, od tych, na które wpływu nie miałeś np. decyzje sędziego, warunki atmosferyczne, kibice.

Traktowanie przegranej w kategoriach emocjonalnych i narzucanie na siebie tak zwanych etykiet: „jestem słaby, beznadziejny”, „do niczego się nie nadaję”, nie sprzyja sportowemu rozwojowi. Potraktuj przegraną jako lekcję, dzięki której będziesz więcej wiedział o sobie, a jednocześnie będzie to element pracy nad sobą.

Paweł Habrat – psycholog sportu